Uwielbiam takie klimaty – piękne miejsce, totalny luz oraz MIŁOŚĆ.
To daje nam receptę na idealny dzień o jakim marzy każda Para Młoda. Jasiek przygotował super niespodziankę dla Agnieszki oraz swoich Gości…

..ale od początku

Agnieszka i Jasiek zdecydowali się celebrować swój dzień w Dworku Łukowiska na Nadbużańskim Podlasiu.
Przepiękne krajobrazy, lasy i ciągnące się aż po horyzont pola, piękne kadry!

 

Przybywam na miejsce, wita mnie taki znak
i już wiem, że to będzie świetny dzień.

Zaraz po przekroczeniu bramy, ukazuje nam się biały XIX wieczny dworek z jeszcze ciekawszym ogrodem.
Jest zielono, jest kolorowo, kwiaty pięknie pachną! Potrzebowałem kliku sekund aby zakochać się w tym miejscu.

Zza głównych drzwi słychać typowe odgłosy przygotowań, dźwięk rozstawianej zastawy, nerwowe odliczanie nakryć ale też śmiechy na głównej sali. BINGO! Wraz z makijażystkami odnajduję Agnieszkę i jej druhnę, chwila na uprzejmości, chwila na oswojenie się w swoim towarzystwie i ostatnie pytania wraz z ustaleniami. Wiecie, niby wszystko sobie ustalamy na długo przed weselem, potem na krótko, a na koniec i tak tego dnia życie pisze nam nieco inny scenariusz. Czy to źle? Absolutnie! Tak na prawdę tylko kilka osób wie, jak miało być, a Wasze reakcje i emocje są przez to bardzo autentyczne. O tym później : )

W pokoju panowała przytulna atmosfera, ale dzięki niewielkim wymiarom pomieszczenia, szybko złapaliśmy wspólny język. Asystowała nam równie roześmiana co pomocna świadkowa, a wpięciem welonu zajęła się osobiście Mama.
Niespodziewanie dzwoni telefon – Jasiek – w pośpiechu tłumaczy, że nie zdążymy spotkać się przed błogosławieństwem. Po kilkuminutowej rozmowie opracowaliśmy nowy plan – kryzys zażegnany, Jasiek znów w dobrym humorze. Uff!

na w białym rumaku

W Dworku pojawiają się kolejni goście, wyraźnie wiedzą po co przyszli, pojawia się też i Pan Młody. Zaczynamy odliczanie…

Do Błogosławieństwa, wybraliśmy się na ogród, gdzie Para Młoda „zobaczyła się po raz pierwszy”. Miłość i wzruszenia dały się we znaki wszystkim!

W kościele okazało się, że Młody z Księdzem nie jedną rybę złowili. Dzięki temu cała ceremonia, w szczególności życzenia i przysięga były bardzo osobiste.

…z górki

Jak to mówią, z górki! Po potężnej fali najlepszych życzeń wybraliśmy się na imprezę!
Dworek zobowiązuje, Młodzi po tradycyjnym przywitaniu oddali się celebracji nowego stanu rzeczy. Wraz z pierwszymi nutami zagranymi przez kapelę ruszyła biesiada, i już w tym momencie wiedziałem, że będzie ona trwała do samego rana. Deski rytmicznie uginały się wraz z gośćmi, kolorowe światła przeszywały salę a Młodzi ruszyli w swój pierwszy taniec. Po kliku chwilach na parkiecie znaleźli się WSZYSCY!

…gwiazda wieczoru

Zaraz po torcie i podziękowaniach dla rodziców czekała jeszcze jedna atrakcja. Agnieszka wraz z akompaniamentem i pomocą Jaśka zaśpiewali swoim rodzicom ze specjalną dedykacją. Gwiazda wieczoru objawiła się chwilę później. Goście wymusili bis na Młodym, ale bis nie był tak oczywisty jak mogło by się wydawać.

Tak właśnie znalazłem się na bardzo ekskluzywnym koncercie zespołu PlagYat! Skład był niepełny, jak to skwitował Jasiek: „Basu nie ma, bo bas ma małe dziecko”. Słysząc to Łukasz, lider zespołu Cookies Band, złapał za bas, zamienił kilka zdań z „Maestrem”, a potem walnął jedną z najlepszych solówek jaką słyszałem na żywo : )

Dlaczego o tym piszę? Bo to świetny przykład tego, że na ślub powinno wybierać się ludzi a nie firmy. Ludzi, którzy nie tylko są profesjonalistami, ale po prostu nadają na tej samej fali : )

Po równie szalonym co nieoczekiwanym koncercie, goście nie zwolnili nawet na chwilę. Czas płyną nieubłaganie szybko i zanim się zorientowaliśmy przyszedł czas na oczepiny. Kapela świetnie zadbała o oprawę i nastrój. Goście zaangażowali się do tego stopnia, że w konkursie odgadywania piosenek, między zespołami rozpętała się prawdziwa wojna o każdy punkt!

Jeśli spodobał Ci się film Agnieszki i Jaśka – napisz do mnie i zróbmy Wasz film, razem : )